Zwariowany coach a istota Coachingu Prowokatywnego

Coaching pojawił się w Polsce stosunkowo niedawno, sam uczestniczyłem w jednym z pierwszych szkoleń z coachingu w roku 2002. Dziedzina była to nowa, jeszcze mało kto wiedział, o co w coachingu chodzi. W Europie Zachodniej coaching był obecny od lat, początek dała mu książka „Tenis: wewnętrzna gra”, którą Timothy Gallwey wydał w roku 1974. Od tego momentu coaching zadomowił się w sporcie i dość szybko przeszedł do biznesu. Powstały organizacje, które za cel stawiają sobie standaryzację i utrzymanie wysokiej jakości – definiują wymagania i akredytują coachów i programy ich szkolenia. Działają też w Polsce. Coraz więcej osób prywatnych, pracowników firm, przede wszystkim menedżerów, właścicieli firm, ale także np. przedstawicieli wolnych zawodów, korzysta z coachingu.

W roku 1974, w tym samym, w którym Gallwey wydał swoją książkę, pojawiła się inna książka. Była to „Terapia Prowokatywna”, którą napisali Frank Farrelly i Jeff Brandsma. Książka opisywała niecodzienne podejście do psychoterapii. Podejście, w którym terapeuta, pracując z pacjentami psychiatrycznymi, zachowywał się, jakby był jeszcze większym „wariatem” niż oni. Co ciekawe – to działało. Działało w wielu przypadkach głębiej i skuteczniej niż bardziej „tradycyjne” metody. Ale było to podejście „dziwne” – można powiedzieć „zwariowane”. →']);" class="more-link">Czytaj dalej

Coaching protestu – malutki kejs, kejsik, czyli kęsik…

Dawno, dawno temu, jakieś 8 lat wstecz, w tej galaktyce, a nawet w tym mieście, pewien 10-letni młodzieniec mówił: – Mamo, ale ja nie wiem w co mam się ubrać…

Rozmowa już nie wiem który zataczała krąg, matka (szkolona w tym i owym) zrazu rozmawiała zwyczajnie, potem zadawała przemyślne pytania, utwierdzała, że przecież coś wybierze, i to wybierze dobrze… W końcu tańczyła na rzęsach, nie chcąc dać się wrobić w pełne dyktowanie 10-latkowi, co ma na siebie włożyć… Dzień był zwykły, mieli spędzić go w domu… Mimo wysiłków matki, a może już dzięki nim, chłop miękł coraz bardziej i zaraz zacząłby się mazać, w kółko powtarzając powyższe słowa… Wyglądało na szach i mat. W obie strony.

Na szczęście nagle jakieś cudne licho podkusiło matkę, by pojechać w całkiem inną stronę, no wylazł z niej łobuz! Z całą życzliwością, jaką miała dla swego dziecka „zabrniętego” w ślepą uliczkę, z cudnym lichem igrającym w kąciku oka, powiedziała niby od niechcenia, zupełnie niewinnym głosem:

– Jak za 30 lat zadzwonisz do mnie i powiesz „Mamo, ale ja nie wiem w co mam się ubrać…”, to najpierw zapytam cię, jaka dokładnie jest teraz w twoim mieście pogoda (temperatura, siła wiatru, opady, wilgotność), potem dokąd się wybierasz i z kim, a następnie wypytam cię drobiazgowo, czy od czasu, gdy ostatnio ubierałam cię przez telefon, kupiłeś sobie może jakieś spodnie, koszulę, pasek do spodni, sweter, skarpetki, majtki może…

Przy skarpetkach oczy powiększyły mu się znacznie, zmienił się bardzo na twarzy, przy majtkach cisnął ze swych czarnych oczysk gromy… Matka zamilkła, bo jej zdaniem zakipiało w nim już wystarczająco. Teraz trzeba było dać chwilę czasu i obserwować tę interesującą reakcję chemiczną… Czerwień na twarzy… Dym z uszu… Jakaś walka wewnętrzna… Ale co to? W kąciku jego oka pojawiło się jakieś takie licho znajome? Ryknie facet śmiechem czy nie ryknie?

Wytrzymał. Dzielny jest. Honorny. Wyszedł bez słowa z pokerową twarzą. W zasadzie pokerową…
– Łaski bez, sam sobie coś wybiorę!!! – rzucił mocnym głosem z drugiego pokoju. Postawił się. Na to w końcu liczyła. Jest dobrze 

Ewa Czapska-Kowalik

Czym jest Coaching Prowokatywny?

Najprościej – coaching prowokatywny jest diabelnie skuteczną metodą pracy z klientem, odkrytą i rozwiniętą przez Franka Farrelly’ego.

Kluczem do coachingu prowokatywnego jest zespół trzech elementów, które MUSZĄ wystąpić JEDNOCZEŚNIE:

  • humor,
  • prowokowanie (stawianie wyzwań),
  • ciepło/życzliwość

Brak któregokolwiek z nich sprawia, że przestaje to być coaching prowokatywny!

Styl prowokatywny opiera się na przekonaniu, że człowiek jest silny – silniejszy niż się pozornie wydaje. Osoba, która obserwuje sesję prowokatywną może mieć wrażenie, że coach przekracza wszelkie granice, w rzeczywistości – jest zupełnie inaczej. Coach słowami, lub zachowaniem dokładanie odzwierciedla to, co sam o sobie myśli klient, a ten – w końcu czuje się zrozumiany.

Coach prowokator stawia przed klientem wyzwania, ale robi to w niezwykle ciepły i przyjacielski sposób, z dużą dawką humoru. Wyśmiewanie problemu jest skutecznym lekarstwem, a okrężne drogi prowadzą do celu. Coach często stosuje przejaskrawienie, wyolbrzymienie, czasem zachowuje się jak błazen, innym razem jak przerażony, zakompleksiony terapeuta… Nigdy nie rozumie klienta, klient musi przekonywać coacha, że w ogóle ma problem.

Coaching prowokatywny, mimo że tak różny od podejścia tradycyjnego, prowadzi dokładnie do tych samych celów co tradycyjny – rozwoju oraz efektywnego rozwiązania przez klienta problemów, które często nie mogły być rozwiązane w tradycyjny sposób.

(koncepcja trzech elementów została szerzej opisana w książce Jaapa Hollandera „Coaching Prowokatywny”, METAmorfoza 2009)

Dzisiaj pierwsza rocznica odejścia Czarodzieja z Wisconsin

Dziś mija rok, od kiedy odszedł Frank Farrelly, Czarodziej z Wisconsin.

Frank Farrelly +2013Jestem ogromnie wdzięczny, że mogłem Go spotkać, spędzić z Nim tyle czasu i gościć Go w Polsce na warsztatach, na których działy się „cuda”. Piszę „cuda” w cudzysłowiu, bo nie były to cuda w sensie religijnym. Były to „cuda” w sensie ludzkim. Wiele osób dzięki spotkaniu z Frankiem radykalnie odmieniło swoje życie, jeszcze więcej doświadczyło Jego niezwykłej obecności. Przekomarzał się z nami, żartował, zawsze mając do nas wielką miłość. Kto Go spotkał, doświadczył jej ponad wszelką wątpliwość.

Kontrowersje wokół Terapii Prowokatywnej wynikają przede wszystkim z braku bezpośredniego doświadczenia jej przez tych, którzy te kontrowersje wywołują. Ale to może i dobrze. Dzięki tej „kontrowersyjności” więcej osób ma okazję dowiedzieć się o tej metodzie, sprawdzić przez własne doświadczenie, o co tutaj chodzi naprawdę.

A najważniejsze w Terapii Prowokatywnej, i pochodzącym od niej Coachingu Prowokatywnym, jest otwarte serce terapeuty/coacha, niezachwiana wiara w moc sprawczą Klienta, doskonały kontakt pomiędzy obojgiem i życzliwe „ciągnięcie osła za ogon” – Frank pokazywał to dobitnie za każdym razem, gdy był w Polsce.

Dzięki tym, którzy zapraszali Franka do Europy,  spędzali z nim czas także poza warsztatami, dyskutowali, droczyli się z Nim i przyjaźnili, możemy dzisiaj uczyć się tej metody w usystematyzowany sposób, przede wszystkim na warsztatach Coach-Prowokator w Polsce, Provokativer Stil – ProSt® w Niemczech u Noni Höfner czy na treningach „Provokatief Coachen” prowadzonych w Holandii przez Jaapa Hollandera.
Najważniejsze to BYĆ: być tu i teraz, na żywo, z prawdziwymi ludźmi i prawdziwymi sprawami. Nie da się tego nauczyć z książek, nagrań audio czy nawet video. Trzeba tego doświadczyć, trzeba tego próbować pod okiem trenera, który dobrze wie, o co chodzi, i umie wskazać, co i jak poprawić i co i jak robisz świetnie.

Frank był człowiekiem wielkiego serca. WIELKIEGO SERCA!!! Jeszcze większego, niż możemy sobie wyobrazić. Było to jasne dla każdego, kto spotkał się z nim osobiście. Po prostu dobrze było być w Jego pobliżu. Ciekawe, że to częste wśród trenerów, których zapraszam na Warsztaty Mistrzów.

Franka poznałem dziesięć lat temu. Wiosną 2004 roku przyjaciel przysłał mi informację o warsztacie Franka w Niemczech, a stąd był już krok do bezpośredniego kontaktu. Napisałem do Franka mail: „Droga pani Smith…” Pisałem wtedy równocześnie dwa maile: do Franka i do Suzi Smith, która była w Polsce rok później. Dwa niemal identyczne maile: jestem ten a ten, robię to i to i pytanie mam, czy pan/pani (po angielsku to jest „you”) jest zainteresowany/a przylotem do Polski… W sumie wyszły oba całkiem identyczne. Taki falstart na dobry początek…

Frank rozegrał to bardzo życzliwie, a potem bardzo się polubiliśmy. Ja pisałem do Franka maila, a on oddzwaniał przez ocean. Wreszcie przyleciał do Warszawy. Przyleciał z żoną, June, o której wspomina także w swojej książce. Czekaliśmy na lotnisku (Ewa, Marek, Tomek-tłumacz Franka książki i ja). Czułem się tak, jakbym czekał na Zygmunta Freuda i Carla Gustava Junga razem wziętych. Albo Alberta Einsteina. Nic dziwnego, że byłem wypłoszony, kiedy Frank mnie wreszcie zobaczył na żywo. Przezwał mnie natychmiast „Fearless” – Nieustraszony. I tak zostało. Będę z dumą opowiadał o tym wnukom, gdy będą pytały „Dziadku, naprawdę znałeś osobiście Franka Farrellego?”.

Franka odejście dociera do mnie powoli. Dociera też do mnie odpowiedzialność za poziom szkoleń prowokatywnych w Polsce, za to, jak bardzo jest w nich obecny duch, jakiego tchnął w tę metodę Frank, za to, z jaką starannością i kreatywnością uczymy się tej metody i rozwijamy ją. Piszę „uczymy się”, bo to nie tylko ja jej uczę, ale także każdy uczestnik warsztatu uczy się sam, korzystając z ćwiczeń, nagrań dyskusji, a i ja z każdego warsztatu wynoszę coś jeszcze dla siebie dzięki kreatywności, ciekawości i entuzjazmowi uczestników.

Ciekawe też, że zaraz po tym, jak odszedł Frank, odwołano Papieża Benedykta. Nowy wybrał imię Franciszek…

Zapraszam serdecznie wszystkich na poświęconą Frankowi stronę www.frankthanks.com – napisz swoje wspomnienie, przeczytaj wspomnienia innych…

Dwie fajne grupy: Coach-Prowokator w Trójmieście i pod Warszawą

Konstancin

Trwają równocześnie dwa cykle Coach-Prowokator. Jutro część B w Konstancinie-Jeziornej.
Wkrótce część B w Trójmieście, a dokładniej w Pruszczu Gdańskim.

Dwie bardzo fajne i bardzo różne grupy.
Ciekawe jest obserwowanie, jak zmienia się to, co robimy na tych warsztatach, w zależności od grupy.
Skład, doświadczenie, liczebność, oczekiwania uczestników wpływają mocno na pytania, jakie zadają, na sposób, w jaki robią ćwiczenia, na tempo, w jakim rozwija się trening.

Przed nami treningi B i C.
I nowe obserwacje…

Problem Cioci Dory – humor od Franka Farrelly’ego

Ciocia Dora poszła do lekarza, aby sprawdzić, czy coś się da zrobić z uporczywym zaparciem.
To straszne – powiedziała – moje jelita nie ruszyły się przez ostatni tydzień.
Rzeczywiście, to okropne. Czy coś pani w tej sprawie robi? – zapytał lekarz.
Oczywiście – odpowiedziała Ciocia Dora – siedzę w toalecie pół godziny rano i pół godziny wieczorem.
Nie, nie – powiedział lekarz – Czy coś pani bierze?
Oczywiście – odpowiedziała – książkę.

(Ze skarbnicy humoru internetowego Franka Farrelly’ego)

Nagranie z miniwarsztatu

Oto fragment miniwarsztatu Coaching Prowokatywny – wypisy z elementarza:

Zapraszam do komentowania!

Coachowisko – spotkajmy się w Warszawie!

Zapraszam na stoisko Polskiego Instytutu Coachingu Prowokatywnego na Coachowisku w Warszawie przy placu Bankowym (Galeria Porczyńskich).
Szczegóły tutaj: warszawa.coachowisko.org

Będzie możliwość porozmawiania, odbycia krótkiej sesji wstępnej, kupienia książek (w tym najnowszej), nagrań DVD.

Poprowadzę także dwa mini warsztaty „Coaching Prowokatywny – wypisy z elementarza”.
Szczegóły w rozkładzie jazdy Coachowiska.

Do zobaczenia!

Tomasz Kowalik

Czy rozwój duchowy odbiera radość z seksu?


„Panie, spraw, abym przestał interesować się przeciwną płcią, abym był
ponad uciechy cielesne, aby erotyzm przestał byc dla mnie ważny…” 

Moje badania wykazują, że rozwój duchowy odbiera radość z seksu

Seks i erotyzm zawracają ze ściezki rozwoju duchowego.

Co wiecej – na pewnym etapie rozwoju nie mamy juz tak prymitywnych potrzeb, jak potrzeba ekscytacji, jak pasja, jak namietnosc. Rozwiniety duch skutecznie wreszcie chroni nas przed niekontrolowanymi porywami serca, robieniem glupstw, ktore kiedys tak glupio i prymitywnie cieszyly, jak na przyklad tanczenie w deszczu, gapienie sie na gwazdy, plywanie nago w jeziorze, udawanie w kawiarni, ze wlasnie spotykacie sie pierwszy raz… →']);" class="more-link">Czytaj dalej

Zabawa jest w porządku!

Improv Everywhere

Znalazłem na www.ted.com

Rekomendacje

Coach też człowiek i od czasu do czasu dobrze mu robi udanie się do coacha. Zwłaszcza takiej klasy jak Tomek. Byłam u niego na kilku sesjach. Wydawało mi się, że mam bardzo dużą samoświadomość i dużo już wiem o sobie. A tu proszę, niespodzianka. Tomek pootwierał różne skrzętnie zakryte pudełeczka, czego tam nie było! czytaj dalej...
-Gabriela

Warsztaty Coach-Prowokator

  • Poznań (wiosna)
    Cały cykl to A-B-C-D-E-F

    (We współpracy z WSB w Poznaniu.)
    A: 18-19 kwietnia 2015
        "Wypisy z elementarza"
    B: 9-10 maja 2015
        "Sorry, że moja praca sprawia mi przyjemność"
    C: 6-7 czerwca 2015
        "Ale że ja mam to robić?!"
    informacja i zgłoszenie